poniedziałek, 21 sierpnia 2017

#10 Czy zaginiona mistrzyni naprawdę zaginęła?

Witajcie! ^^

Kolejny poniedziałek oznacza kolejny rozdział opowiadania, które jest tu jak na razie jedyną serią. Chciałabym wprowadzić na blogu nową serię, lecz jak na razie pomysłów brak. Nową serię chciałabym poświęcić grze bardziej i najlepiej by zawierała jakieś zdjęcia itp. Ale jaka to mogłaby być seria? Jak już pisałam na razie nie wiem. Wracając do dzisiejszego rozdziału... Ten już dziesiąty poświęcony będzie bardziej sprawie tajemniczego konia i jednego z Łowców, dziewczyny którą jak się okazuje Carolina zna. Kim tak naprawdę jest tajemniczy rumak? Czy to faktycznie ten z ogłoszenia? Czy zaginiona mistrzyni naprawdę zaginęła? Tego dowiecie się w tym rozdziale, do którego przeczytania zapraszam! c;


#10 Czy zaginiona mistrzyni naprawdę zaginęła?
- Caro? - pytająco zarżał Coffi. - Wszystko w porządku?
Zaprzeczyłam. Chciałam im to jakoś wytłumaczyć, nawet jeśli będzie to trudne, lecz ostatecznie przez moje gardło zdołało się przedostać tylko parę słów.
- Wybaczcie, ale jestem zmęczona.
Nie tak miało to wyglądać, choć w sumie... Może zmęczenie będzie jakimś dobrym wytłumaczeniem. Do tego nawiązanie do lęku związanego z nocą. To mogło się udać i bardzo chciałam tego, ale czy na pewno? Czy na pewno chciałam ich okłamywać? To byli przecież moi przyjaciele. Westchnęłam i opuściłam bezradnie ręce. Czas chyba faktycznie odpocząć pomyślałam.
- Chyba lepiej byśmy wrócili do domu - odezwał się ogier.
- Chyba tak - potwierdziłam. - Ale co z Tobą, Grace? - zwróciłam się do przyjaciółki nieśmiało podnosząc na nią wzrok.
Bałam się, że źle to odebrała. Nie chciałam by to tak wyszło. To wszystko spowodowała ta wizja. Nie wiem czemu to ona obudziła we mnie nieznane poczucie lęku przed tym tajemniczym arabkiem, bo przecież o nic innego nie mogło tu chodzić. Nie mówiłam jej o tajemniczym koniu i tym, że go spotkałam, więc wątpiłam by ta domyślała się, że to stworzenie te obwiniam o to, a nie ją. Grace potrafiła czasem zgadnąć co chcę powiedzieć nawet zanim to powiedziałam na głos, jednak... Jednak, gdy spojrzałam na nią, na jej twarz zauważyłam w oczach cień smutku. Śmiało patrzyła się na mnie. Nic nie wskazywało na to by odebrała to źle, ale ja wiedziałam swoje. Po prostu to czułam. Jak to możliwe? Sama nie wiedziałam. Obawiałam się, że to okaże się nową, obudzoną zdolnością. To byłby kolejny kłopot.
- Coffi ma rację - powiedziała. - O tej porze już dawno powinnaś spać.
- Jeśli tutaj nie występują te zawahania pogodowo - dniowe to faktycznie powinnam już spać - przyznałam. - Ale mimo, że Coffi zawiezie mnie do domu, ja.... Ja nie zasnę. Będzie mi trudno z tą myślą.
- Z jaką myślą? - zaciekawił się ogier.
- Ja... Miałam wizję. To już drugi raz - zaczęłam spuszczając wzrok.
- Wizje? Nic mi o nich nie mówiłaś - zarżał ogier zasmuconym tonem.
- Nie wiedziałam wtedy jak to nazwać. Nie sądziłam, że się powtórzy. Pierwsza była w pokoju Lindy, druga przed chwilą tutaj - mówiłam. - Zawsze, gdy je widzę wyglądają jak wybrane sceny z filmu. Odgłosy zaś słyszę w swojej głowie. To jest... dziwne, straszne, ale i...
- Niesamowite - usłyszałam.
Tym razem śmielej podniosłam wzrok na czarnowłosą. Jej wyraz twarzy nie zdradził ani jednego uczucia. Mimo to czułam, że mówi poważnie.
- W pewnym sensie tak - przyznałam.
- Nie wiem czemu nawiedzają mnie te wizje, ten koń. Przecież ja go nie znam.
- Linda wspominała, że bardzo przejęłaś się tą sprawą. Sprawą tego konia - powiedział ogier.
- To wszystko jest dziwne. To miała być zwykła przejażdżka, a skończyło się tak że stoimy tu sami w nocy by uniknąć Łowców. Już ta tajemnicza dziewczyna nie tyle mnie zastanawia co koń.
- Tajemnicza dziewczyna? - zapytał Coffi. - Ile ty tajemnic jeszcze przed nami masz? - dodał niezadowolony.
- To chyba ostatnia.
- Chyba?
- Tak mi się wydaje - wzruszyłam ramionami. - Przepraszam.
- Dobra, mów o co chodzi z tą tajemniczą dziewczyną.
- Widziałam jak próbowała złapać tego arabka. Nie udawało jej się. Potem zaś uciekała przed nim. Miała czarny płaszcz i kaptur, ale była to na pewno dziewczyna. Mimo tego kaptura to dało się zauważyć brązowe kosmyki włosów... - mówiłam.
- Rosa... - powiedziała cicho Grace wbijając wzrok w księżyc.
Mówiła prawie szeptem, ale otaczająca nas cisza sprawiła, że wyraźnie dało się słyszeć nawet najcichszy szelest.
- Rosa? O co chodzi? - zwróciłam się do czarnowłosej.
- Znam się trochę i wiem, że nie wrócisz do domu i nie odpoczniesz póki się nie dowiesz, prawda?
- Zgadza się - przytaknęłam. - Po za tym ty znasz mnie aż za dobrze. O wiele lepiej niż ja Ciebie - zaśmiałam się krótko.
Grace jednak nawet się nie uśmiechnęła. Rozejrzała się dookoła, a potem powtórzyła to tyle, że z zamkniętymi oczami - po czym dopiero z głośnym wydechem zaczęła mówić. Jej głos brzmiał tak chłodno i tajemniczo - takiego jeszcze u niej nie słyszałam. Wnet poczułam się jakbym jej zupełnie nie znała, jakby przede mną nie stała dobra przyjaciółka, a ktoś zupełnie obcy. Przytuliłam się do szyi Coffiego chcąc pozbyć się tego uczucia.
- Ten koń, ten arabek z twoich wizji to Cherryblood. Słyszałaś już to imię gdzieś? - zapytała.
- Nie, ale skąd ty.... - nie kryłam zdziwienia.
- Skąd wiem? Cherryblood to koń Rosy Hightstorm.
- To ta zaginiona mistrzyni? - upewniłam się, mimo że dobrze wiedziałam jak jest.
- Tak. Ta Twoja koleżanka ze szkoły to zaginiona mistrzyni. Ona... Ona również należy do Łowców, lecz mimo tego jak długo w nich jest - trudno jej się odnaleźć w zwyczajach i obowiązkach Łowców.
- Czemu porzuciła Cherryblood?
- Każdy kto dołącza do Łowców z własnej woli, co zresztą zdarza się rzadko, szefowa zmienia twojego konia z takiego jakiego widziałaś u innych członków. Koń przestaje być już taką istotą jaką znamy, a staje się czymś innym - wytworem przepełnionym mrokiem.
- Rosa raczej nie dołączyła z własnej woli...
- I tak, i nie. Mało kto wie, że w przerwie na odpoczynek jej koń złamał nogę. Rosa nie mogła się z tym pogodzić. Nie chciała by jej ukochana klacz odeszła. Wykorzystali to Łowcy. W pobliżu nie było nikogo, więc to dlatego prawie nikt o tym nie wie. W każdym razie zaoferowali oni, że jej pomogą. Przy pomocy czarnej magii, o której ta nie wiedziała, chcieli wyleczyć Cherry. Rosa zgodziła się na bez wahania. Nie wiedziała wtedy co robi. Warunkiem uleczenia konia było jej dołączenie. Nie mogła się z tym pogodzić po paru dniach. Zresztą jest tak do teraz.
- Czemu po prostu nie odejdzie od nich?
- To zbyt ryzykowne. Ocaliła Cherry za dość dużą cenę. Gdy zniknęli Cherry odbiegła zdezorientowana. To, że zapomniała o swojej przeszłości i właścicielce jest zapewne sprawką Łowców. Błąka się po Jorvik do dziś.
- Nikt nie szukał Rosy? Nie próbował?
- Tego akurat nie wiem, ale w każdym razie dość szybko uznali, że zaginęła. Jej wrogowie twierdzili, że uciekła, bo bała się nadchodzących zawodów.
- Ale tak nie było - powiedziałam cicho zaczynając rozumieć.
- Tak. Ona wcale nie zaginęła. To co wtedy widziałaś w tych górach to prawdopodobnie jedna z jej prób.
- Prób?
- Zauważyłam, że od niedawna próbuje znów odzyskać zaufanie klaczy w tajemniczy przed Łowcami - odpowiedziała Grace.
- Czy i tym ryzykuje? - zapytałam.
Ta smutno potwierdziła skiwnięciem głowy.
- Biedna Rosa. Wcale bym nie przypuszczała, że ta cicha dziewczyna z mojej klasy była tą znaną mistrzynią, że tak się poświęciła - mówiłam szczerze współczując Rosie. - Chciałabym jej pomóc.
- Na razie jest pod bezpieczną ochroną. Nie musisz się nią przejmować. Na razie nic jej nie grozi - pocieszała mnie Grace.
- No właśnie ''Na razie'', a potem?
- Nie mam pojęcia co będzie potem. Trudno to przewidzieć.
- Podobno umie to Fripp - przypomniałam sobie jak usłyszałam o tym podczas jednego ze spotkań w kręgu.
- Na pomoc jego i druidów nie mamy co liczyć. Jedynie na samych siebie. Dołączając do Łowców zostajemy sami ze swoimi problemami, sami musimy liczyć na siebie - powiedziała Grace wzruszając ramionami.
- Dlaczego? Dlaczego chociaż nie spróbować?
Czarnowłosa dziewczyna zaśmiała się cicho. Śmiech ten jednak nie był wcale radosny... Brzmiał... inaczej...
- Droga siostro, Łowcy i druidzi to dwa różne światy.... - zaczęła.
- Odkąd tu zamieszkałam myślałam, że jedynym zagrożeniem dla wyspy jest Dark Core. O Łowcach nic wiadomego nie było.
- To normalne, że druidzi i inni ludzie o nas nie wiedzą. Jesteśmy jak to już powiedziałam nieudanym eksperymentem Dark Core. Oni również starają się wymazać ślady naszego istnienia. Może i się im udało, ale to sprawiło, że na wyspę czyhają dwa zagrożenia. Dwa zagrożenia o podobnym celu.
- Dark Core chce zniszczyć druidów, wyspę, by zapanowało zło. Do czego zaś dążą Łowcy?
- Ich celem jest, aby na wyspie nie zostało nic co ma w sobie magię. Chcą pozostać jedynymi istotami silniejszymi niż inni - wyjaśniła.
W oddali dało się usłyszeć pohukiwanie sowy. Grace znów odwróciła głowę w stronę księżyca. Również na niego spojrzałam ponad kosmykami grzywy Coffiego. Księżyc wydawał się większy i bardziej ciemniejszy niż zazwyczaj. Gdy przyglądałam mu się przez chwilę, zauważyłam krótkie mignięcia czerwonego światła. Nie wiedziałam, czy to przewidzenie, czy jawa. Na obecną jednak chwilę wmówiłam sobie to pierwsze.
- Już czas - odezwała się Grace.
- Masz rację - zarżał Coffi.
- Czas na co? - zapytałam zdziwiona.
Nie rozumiałam o co im chodzi.
- Czas wracać do domu i porządnie się wyspać. Jutro kolejny dzień pełen wrażeń - odpowiedziała Grace z uśmiechem.
Nawet nie odwróciła się w moją stronę. Zamiast tego zamknęła oczy, wciąż skierowana w stronę księżyca. Wyglądało to tak jakby chciała się opalić w jego ''promieniach'', jakby to wcale nie był księżyc, a słońce.
- ,,Zostawmy ją już '' - usłyszałam w swej głowie głos ogiera.
Nie protestowałam kiedy Coffi zaczął się cofać, a następnie kierować w stronę znajomej mi drogi do domu. Dom... To miejsce wydawało mi się teraz jedyne, gdzie mogłam powrócić do normalnego życia, choć sama nie wiedziałam, czy tamto sprzed tych wydarzeń jeszcze powróci. Choć jeśli zdecyduję się iść na to zakończenie to zapewne będę mogła się tak poczuć, ale... Ale po co się oszukiwać? Jestem już częścią tego ''nowego życia''. Może i nie jest ono łatwe, ale chciałam mieć w nim swój udział, chciałam pomóc. Jak? Tego na razie sama nie wiedziałam. Wiedziałam jednak, że mogę liczyć na wsparcie u mych przyjaciół: szalonego ogiera Coffiego i tajemniczej Grace - mojej siostry.
****************
/Caro

środa, 16 sierpnia 2017

Nowości z Jorvik #32

Witajcie!

Dzisiaj do gry zawitała kolejna aktualizacja. Czy tylko ja miałam nadzieję, że w tej zobaczymy nowe maści hanorwerskich? Dobrze by było zobaczyć nowe maści. Cały czas mam nadzieję, że zobaczę bułanego przedstawiciela tej rasy, bo (o ile się nie mylę) bułanych rumaków w grze jest mało. Przeważają raczej kasztany, siwki i kare. No, ale nie o tym. Skupmy się na dzisiejszej aktualizacji. Co dziś dodali?

 Jak to zazwyczaj bywa w sierpniu (pod koniec) dodali znane nam, starszym graczom Dni Otwarte w Stajni Jorvik. Zadania są takie same jak w poprzednim roku. Znów pomagamy Joannie z czyszczeniem siodeł, osiodłaniem koni, rozwieszaniem balonów, poszukiwaniem zaginionych rzeczy oraz stajemy się instruktorem. Ponownie możemy wziąć udział w dwóch wyścigach z tej okazji. Za wykonanie tych zadań otrzymujemy naprawdę ładną bluzkę w granatowo - białe pasy z takim złotym logiem w rogu bluzki. Może i statystyka nie jest jakaś wielka, mam tu na myśli jazdę, ale bluzka prezentuje się naprawdę świetnie. Moim zdaniem bardziej pasuje do tego święta niż ta z poprzedniego roku, gdzie otrzymywaliśmy taką szaro - liliową z paskiem. Nie wiem dlaczego, mimo iż należę do tych ''starszych graczy'', którzy robili już te zadania - lubię jak dodają te zadanka. Nie są jakieś wymagające (nawet wyścigi), a jednak całkiem fajne. Z okazji tych dni koło placu znajdziemy sklep z ubraniami na tą okazję. Nie wiem, czy dobrze kojarzę, ale czy nie były one też w tamtym roku?

 Całkiem nowym dodatkiem w tych dniach jest nowy, unikalny wyścig skoków pokazowych. Aby go odblokować trzeba ukończyć wszystkie zadania z pomaganiem Joannie w przygotowaniach. Za wyścig odpowiedzialna jest Jannica. Wyścig ten odbywa się na Arenie Jeździeckiej, a niedaleko sklepu znajdującego się blisko areny znajdziemy właśnie Jannice. Wyścig wymaga trochę zręczności przy skrętach, ale te fajerwerki, które wystrzeliwują gdzie nie gdzie podczas skoków sprawiają, że aż chce się ten wyścig robić jeszcze raz. Mnie on bardzo przypadł do gustu, a Wam? c;

 Na koniec dodam, że Dniami Otwartymi w Stajni Jorvik możemy cieszyć się aż do końca września, a aby je móc robić wystarczy, że ukończymy zadania, gdzie pomagamy w dojeniu krów i karmieniu świń.

/Caro

wtorek, 15 sierpnia 2017

#9 Co kryje się w skrawkach?

Witajcie! 😁


W dzisiejszym poście nieco spóźniony kolejny rozdział z przygodami czarnowłosej Caro. Jak wiecie kolejne rozdziały miały ukazywać się co poniedziałek. W tym tygodniu tak się nie zdarzyło z powodu braku mojej weny. Kompletnie nie wiedziałam jak kontynuować to opowiadanie. Zero pomysłów. Nie chciałam jednak byście długo musieli czekać, tym bardziej że jeszcze z jakieś parę naście pomysłów na posty nieco dawniejszych muszę zrealizować. Ale wracając do rozdziału.... Okazało się, że w jego napisaniu pomógł mi wyjazd do stajni i naprawdę dobry trening. Tak więc dzisiaj zawitałam tu z kolejnym rozdziałek - już dziewiątym. Co tym razem się wydarzy? Mogę zdradzić tylko tyle, że Caro w końcu pozna jedną z wielu tajemnic Grace ukrytej w zabranych z kryjówki skrawkach gazety. Jaka to tajemnica? Czy jej poznanie zmieni coś w relacji obu przyjaciółek? Zapraszam do przeczytania! ^^

#9 Co kryje się w skrawkach?
Kiedy tylko dosiadłam ogiera, ruszyliśmy szalonym galopem przed siebie. Na szczęście Coffi nie pytał mnie o konkretny cel, gdzie chcę dotrzeć jak to zazwyczaj było. Nie odezwał się też ani razu odkąd ponownie zawitałam do niego. Wydawał się dziwnie cichy i być może również zaniepokojony. Czegoś się obawiał. Czyżby wyczuł o co chodzi? Gdy przekroczyliśmy niewielką rzeczkę, ogier zwolnił do kłusa. Znajdowaliśmy się na Zapomnianych Polach. Mimo zmiany chodu nie zwalniał tempa. Jego kłus był szybki, a że Coffi był wybijającym koniem, a ja odbiegłam zbyt myślami stąd - wybijało mnie i podrzucało jak piłkę. Rumak nie wydawał się tym przejmować i dalej pewnie kłusował. Nie często tutaj jeździliśmy. Zastanawiałam się gdzie zmierza. Były tylko dwie drogi tutaj: do Farmy Złotej Ostrogi i na opuszczoną farmę. Kiedy tylko zauważyłam kamienny murek byłam pewna, że Coffi wybrał tą pierwszą opcję. Szybko przekonałam się o tym, że jego wybór padł na tą drugą opcję, ponieważ gdy tylko dotarliśmy do kamiennego mostku - ten nie przeszedł przez niego, a skręcił w piaszczystą drogę.
- Nie mogłeś wybrać farmy Złotej Ostrogi? - zapytałam niezbyt zadowolona, gdy obaj stanęliśmy przed zamkniętą od jakiegoś czasu stajnią.
Nie znałam historii tego miejsca, nie wiedziałam od jak dawna tak stoi, ani dlaczego została opuszczona/zamknięta. Pajęczyny pokryły już prawie cały dach i drzwi. Z biegiem czasu cała stajnia pokryje się nią. Nie bałam się pająków, ale na samo ich wyobrażenie zadrżałam.
- Coś nie pasuje? - zapytał.
- A co z Grace? - spytałam ignorując jego poprzednie pytanie. - Jak ona nas znajdzie?
- O to się już nie martw. Ma swoje sposoby - zapewnił.
- Mam nadzieję, że długo nie będziemy musieli na nią czekać tutaj - powiedziałam schylając się by pogłaskać szyję Coffiego.
- Zapewne nigdzie się bez niej teraz nie ruszysz?
- Chcę na nią poczekać by mieć pewność, że nic się jej nie stało...
- A co potem? Co robimy jak tu się zjawi?
- Nie mam planu Coffi, ale myślę, że musimy jak najszybciej wrócić do domu.
- Tu masz rację. Jutro zakończenie moja droga - zarżał.
- Co?! Jutro? - jęknęłam niezadowolona.
Przez te wszystkie wydarzenia zupełnie o tym zapomniałam. Poczułam się jak na wakacjach. Aż trudno mi było uwierzyć, że jeszcze trwają ostatnie dni szkolne. Nie żałowałam tego co mnie ominęło, bo nie sądziłam by było to tak interesujące jak to co wydarzyło się tutaj w ostatnich dniach. Nie nieobecności mnie martwiły, ale to co ja powiem rodzicom. Niedobrze wyszło, że tak zakończę rok szkolny. Pewnie kara mnie nie ominie. Nie mogę jednak zostawić Grace samej. Muszę jej pomóc. Ogier przytaknął.
- Dzięki za przypomnienie, ale mnie to chyba już nie dotyczy - odparłam.
- Jak to? Myślisz, że sporo opuściłaś parę ostatnich dni przed zakończeniem to możesz opuścić także zakończenie? - po tonie jego głosu poznałam, że nie był tym zadowolony.
- Nikt nawet nie zauważy naszej nieobecności.
- Chyba Twojej - poprawił mnie.
- Oj przestań. Jak mam tam stać spokojnie i słuchać tego samego, gdy wokół tyle się dzieje. W dodatku nam grozi niebezpieczeństwo, zapomniałeś?
- Nie zapomniałem, ale...
- Musimy być teraz ostrożniejsi.
- No tak, bo raczej nikt z nas nie wstąpi do Łowców by poznać ich plan.
- Cofii, to nie taki zły pomysł - pochwaliłam ogiera i uśmiechnęłam się. - To niezły pomysł!
- O nie! Zapomnij!
- Niby dlaczego?
- Myślisz, że oni się nabiorą?
- Grace jakoś się udało, czego więc mi nie miało by się udać? - zapytałam.
- To tak jakbyś sama do nich przyszła z własnej woli. To zbyt niebezpieczne - zarżał ostrzegawczo. - Po za tym jesteś dla nich cenna i dla mnie... - dodaj nieco ciszej.
- Wiem, ale...
- A te skrawki? Masz jej jeszcze? - przerwał mi, ale i przypomniał.
- No mam - potwierdziłam.
- Może w końcu zobaczysz co kryją? - zaproponował.
- Rzucić na nie okiem mogę, ale wiedz że długo tu nie zostanę.
- Niech zgadnę, ze względu na porę? - zapytał.
- Nie tylko. Zresztą wiesz - odparłam.
Wyciągnęłam z kieszeni kurtki nieco już pogniecione skrawki. Były to trzy wycinki z tutejszej gazety.
- Jak coś znajdziesz to mów, jestem ciekaw - odezwał się Cofii i zastrzygł uchem w stronę drzwi stajni.
Nie wyglądał przy tym na niespokojnego. Rzuciłam tylko na nie okiem, po czym powróciłam do skrawków. Było ich niewiele. Każdy pochodził z tego samego roku. Zmieniał się tylko dzień i miesiąc, a tytuły nagłówków były interesujące. Zabrałam się do czytania. Pierwszy mówił o tym jak od pewnego czasu w Zielonej Dolinie w godzinach popołudniowych można spotkać dziwne zakapturzone postacie jeźdźców na czarnych koniach. Wspomniało było też o pewnym zdarzeniu związanym z tymi postaciami, ich nietypowym wyglądzie i jakże dziwnych koniach. Chociaż nie było zdjęcia po opisie domyśliłam się, że chodzi o Łowców. ,, Gdy tylko słońce zajdzie całkowicie, wtedy jest ich najwięcej. Wydaje się jakby w całej Zielonej Dolinie było ich o wiele więcej. Wszyscy ci noszą długie, ciemnozielone peleryny. Konie tych postaci są czarne, a poruszają się tak szybko jakby nie były to wcale zwierzęta, a coś stworzonego mroczną magią. Mimo iż wyraźnie widać jak zostawiają ogniste ślady, te zadziwiająco szybko znikają... '' Drugi fragment mówił o jakimś wypadku. Nie wiedziałam po co Grace miała by trzymać ten fragment. Nie rozumiałam tego dopóki nie przeczytałam. Jakiś kierowca potrącił dziewczynę, która nagle wybiegła z pobliskiego skraju lasu. Mimo mroku dostrzegł pelerynę. Dziewczyna nieźle dostała. Najdziwniejsze jednak było to, że jej ciało rozpłynęło się. Moje serce zabiło szybciej, gdy pomyślałam, że to przecież mogła być Grace. Ale nie była. To niemożliwe. 
- Ona nie jest jak tamci, to na pewno ktoś z Łowców, nie Grace - powiedziałam sobie cicho chcąc w ten sposób się uspokoić.
Jednak moje szybko bijące serce nie chciało się uspokoić. Bałam się, że za chwilę usłyszy je Coffi, a nie miałam żadnej wymówki. Po za tym ten tak łatwo by nie odpuścił w trosce o mnie. Odłożyłam ten skrawek i sięgnęłam po ostatni. ,, Zaginęła mistrzyni! '' głosił nagłówek. Nie czytałam tego fragmentu, a jedynie spojrzałam na zdjęcie. Przedstawiało ono elegancko ubranego jeźdźca, który siedział na najprawdopodobniej koniu arabskim. To sprawiło, że w swojej głowie usłyszałam rżenie. Podniosłam wzrok na drzwi stajni. Tam na nich zupełnie jak na ekranie zobaczyłam urywki z mojego spotkania z bardzo podobną klaczą.
- To niemożliwe - wyrwało mi się. - Ta data....
To niemożliwe. Przecież ta klacz wyglądała jak ta którą spotkałam, jak ta z ogłoszenia... To niemożliwe. Na pewno to nie ta sama. Przecież ona nie przeżyłaby tu sama aż 10 lat!
- Co się dzieje? - dobiegł do mnie jak zza mgły głos Coffiego.
Zaraz potem usłyszałam czyjeś kroki, coś zarżało głośno. Na moim ramieniu ktoś położył dłoń. Krzyknęłam. Coffi zdezorientowany zarżał ostrzegawczo. Coś mówił, ale byłam zbyt przerażona by go zrozumieć.
- To wszystko przez Ciebie! - wykrzyknęłam mając na myśli tajemniczą arabkę. - Zwariuję - dodałam nieco ciszej kiedy już jakoś się uspokoiłam.
- Mnie? - usłyszałam.
Poznałam po głosie Grace. A więc przybyła... Zamilkłam zdając sobie sprawę, że nie łatwo będzie mi to wytłumaczyć. To wszystko... To było za wiele emocji. W dodatku ta pora dnia...
***********
/Caro

sobota, 12 sierpnia 2017

Jak wygląda Pandoria?

Witajcie!

Od pewnego dłuższego czasu kiedy to tylko pojawiały się zadania z fabuły głównej - dużo graczy myślało, że to akurat wtedy uratujemy Anne i zawitamy do Pandorii. Pierwsze jeszcze się nie spełniło, choć kto wie czy będziemy musieli tak długo czekać. Może twórcy poprawią blisko końcowo wakacyjne humory dodając jeszcze w wakacje kolejne zadania, w których nasza postać chociaż podejmie próbę uratowania Anne. Może... Chociaż coś mi się wydaje, że na to sobie poczekamy, ale myślę, że warto bo kto wie, czy nie pracują (jeśli chodzi o uratowanie Anne) na czymś mega? Tutaj już musimy być cierpliwi.


Jeśli zaś chodzi o Pandorię to już w tych środowych zadaniach z fabuły głównej mieliśmy okazję ją odwiedzić. Aby się do niej dostać musieliśmy umieścić na ołtarzu zwrotnik do Pandorii. Portal po chwili się uaktywnił. Na przygodę Fripp wysłał nas - naszą dzielną i pomocną postać oraz naszego ukochanego startowca. Portal do Pandorii znajduje się oczywiście w sekretnym kręgu, do którego dotrzemy zakręconą ścieżką w Valendale (za domem Elizabeth). Możemy ruszać na przygodę i zwiedzanie Pandorii! ;D


Pierwsze co widzimy, gdy wejdziemy w portal jest tajemnicza ścieżka między dwoma portalami. Na tej do DUD znajdziemy różowe iskierki i gejzery, na które musimy uważać. Ta droga nie jest aż tak trudna i skomplikowana oraz krótsza niż ta druga prowadząca do Pandorii. Na tej z kolei spotkamy ponownie gejzery, ale i wiele różowych kryształów oraz Poszukiwaczy Cieni, czyli takie latające czarne kulki z czerwonymi oczami i latające wyspy. To co bardzo spodobało mi się w obu ścieżkach jest ogólny wygląd. Niebo wygląda zupełnie jak nocne z gwiazdami. Światła wydobywające się z portalów tworzą ciekawy efekt. Kiedy po raz pierwszy ujrzałam je, byłam pozytywnie zaskoczona jak twórcy postarali się przy jej wyglądzie. Wygląda niesamowicie. 


Będąc już w Pandori, która bardzo różni się od tej w starshine, możemy zauważyć, że ta SSO-owa nie jest całkowicie różowa, a fioletowa. Podążając ''śladami'' odkrywamy jej uroki. Jeśli ktoś czyta dialogi wypowiedzi podczas robienia zadań to na pewno pamięta jak nasz rumak powiedział, że kto by pomyślał iż miejsce tak piękne może być przyczyną wielu kłopotów. To fakt, Pandoria jest naprawdę świetnie się prezentującym miejscem. Jako, że to miejsce tego zła - niebo jest takie jak w nocy, gwieździste, ale nie czarne. Bardzo podoba mi się ogólna kolorystyka. To miejsce wydaje się takie kosmiczne. Widać, że pochodzi nie z tego świata (nie z Jorviku)! Co podczas zwiedzania przykuwa największą uwagę?

1. Gigantyczne grzyby wodorosty
Przez to, że na fioletowych ''łebkach'' grzybów znajdują się pomarańczowo - żółte plamki wyglądające zupełnie jak pestki - sprawia to wrażenie i wygląda jak jakieś nieziemskie oczy stworzenia. Czy to na pewno grzyby, a nie jacyś nietypowi mieszkańcy Pandorii?
Te roślinki widoczne po lewej stronie zdjęcia bardzo przypominają mi wodorosty, ale są o wiele piękniejsze. Nie wiem czemu ich kolorystyka przypomina mi zachód słońca. Czubki wodorostów są żółte jak słońce - może to dlatego.

2. Niesamowite drzewa woda
Czy zauważyliście, że woda w tej krainie jest różowo - fioletowa? Nietypowa, ale to w sumie nic dziwnego w miejscu tak przepełnionym magią. Drzewa znajdujące się przy tej rzece przypominają mi bardzo te znajdujące się na Lustrzanych Bagnach. W ogóle to akurat miejsce w Pandorii przypomina mi ten obszar z Epony. Jednak drzewa zdecydowanie to tutaj są piękniejsze. ^^

3. Nietypowe grzybodrzewa
Wygląda jak grzyb, a jest wielkie jak drzewo - to tylko w Pandorii! W dodatku z tych grzybodrzew spada pyłek, na który szczególnie musimy uważać w jednym z wyścigów, gdzie gdy ten na nas spadnie to zatrzymuje nas. Ale chyba sami przyznacie, że widok spadającego pyłku na tym tle wygląda naprawdę bajkowo. c;

4. Różowe kryształy, latające wyspy chmury
Różowe lub fioletowe kryształy możemy spotkać praktycznie wszędzie, w każdym zakątku Pandorii. Wyglądają bardzo ładnie i niewinnie dopóki nie zobaczymy Anne. Dziewczyna jest uwięziona w jednym z większych kryształów, a pod nimi znajduje się masa mniejszych i nieco większych kryształów. To chyba znak rozpoznawalny tego świata.
Latające wysepki sprawiają, że zwiedzając Pandorie miałam wrażenie, że ten teren, po którym się obecnie poruszamy sam jest taką wyspą, ale o wiele większą i urozmaiconą. Na tych mniejszych możemy dostrzec tylko te grzyby.
Pisałam już, że niebo tego świata bardzo mi się spodobało? Nie tylko przez fiolet i gwiazdy, ale i nietypowe chmury. Te z kolei kojarzą mi się z pegazami. Lot na naszym startowcu (który jednak pegazem jak się okazuje w jednym z zadań z fabuły, gdzie ratujemy Justina) pośród tych chmur i zdjęcia ich na tle tego widoku wyglądałyby by niesamowicie i na pewno stały się powodem wielu editów. Nic dziwnego. ;)

5. Jaskinia
Czy tylko mi skojarzyła się ona z podwodną jaskinią? Pewnie to przez kolorystykę tego miejsca. Wpadające przez dziurę w jaskini światło jak i to, które jakby emanuje od dołu sprawia, że wygląda to jakby w tym miejscu była jakaś mgła, ale tylko na ścianach jaskini. Nie możliwe w świecie realnym, ale w takim legendarnym? Możliwe! Dlaczego jeszcze skojarzyło mi się z podwodną jaskinią? Pewnie przez występującą w tym zakątku roślinności przypominającej najróżniejsze wodne roślinki. To także jedyne miejsce, gdzie nie spotkamy znanych nam pandorycznych barw - fioletu i różu. Tutaj jest bardziej niebiesko. Szkoda, że takiego miejsca nie znajdziemy nigdzie indziej w Jorvik tylko w tu. ;/

6. Latające płaszczki
Kiedy tylko pojawił się na kanale SSO krótki filmik pokazujący Pandorię - większości graczy spodobały się nietypowe latające stworzenia płaszczkopodobne. To taki uroczy element tego świata. Nie wyglądają jakby latały pośród tych różowych chmur, a bardziej jakby pływały. Trochę to dziwne, ale nie zmienia faktu, że to bardziej ożywiło świat Pandorii.


SSO-owa Pandoria różni się od tej, którą możemy zobaczyć w Starshine. Nie tylko ogólnym wyglądem, ale i kolorystyką. Niektóre miejsca zostały pominięte jak, np. ta jaskinia z tą ''obrazkowo - kamienną historyjką''. Ta z Starshine nie tylko jest bardziej różowa, ale i wydaje się taka mniejsza, a jaskinie i tunele sprawiają wrażenia mrocznych. Ta SSO-owa jest bardziej magiczna niż tamta. Nie ma tu miejsc jakich specjalnie ciemnych (nawet tunel do jaskini). Wszędzie panuje taki magiczny klimat. Wydaje mi się też większa i bardziej ''żywa''. Może to dzięki tym płaszczkom i grzybodrzewom? Elementem, który pojawił się w obu tych wersjach Pandorii są Poszukiwacze Cieni - wyglądają jak czarne kulki dymu z czerwonymi oczami strzegącymi drogi do określonego czegoś. Mimo to obie wersje bardzo mi się podobają, choć chyba ta SSO-owa bardziej, a Wam? :)
/Caro

środa, 9 sierpnia 2017

Nowości z Jorvik #31

Witam wszystkich! ;)

 Mamy środę, a serwery gry już są otwarte. To oznacza, że SSO zostało urozmaicone przez kolejną, nową aktualizację. Wielu graczy czekało na ten dzień. Już parę dni przed zespół SSO dawał nam różne zjawki dzięki czemu łatwo było się można domyśleć co to oznacza - Pandoria i Anne! Ale czy na pewno już ją uratujemy? Zapraszam do przeczytania najnowszego opisu dzisiejszej aktualizacji!


 Zaczynamy je w Sekretnym Kamiennym Kręgu, a kończymy u Avalona, gdzie dowiadujemy się pewnej ciekawej rzeczy. Jakiej? O tym w poście poświęconym szczegółowemu opisowi przebiegu zadań z dziś. Post ten nie pojawi się prędko by nie spojlerować innym. Możecie się go spodziewać na blogu w sobotę. W piątek zaś na blogu zawita post z serii #teorie . Będzie on (przynajmniej tak myślę) niezwykle ciekawy, bo poświęcony czwartemu Jeźdźcu Dusz - Annie. Wracając do zadań z fabuły... Trudno mi powiedzieć, czy zadania te są krótkie, czy długie. Raczej tak pomiędzy. To prawda, że da się je wykonać w jeden dzień, ale przecież jednak ileś czasu (i to wcale nie tak mało) na ich wykonanie trzeba poświęcić. Niestety w Pandorii i ''komnacie'' oraz kręgu widzimy innych graczy co faktycznie psuje klimat podczas ich wykonywania. Zadania są naprawdę ciekawe. Bardzo ładnie prezentują się też ''korytarze'' między portalami, pewne ukryte miejsce w DUD oraz oczywiście Pandoria. Mnie bardzo się te zadania podobały i muszę przyznać, że twórcy naprawdę się postarali. Nie mogę się doczekać kontynuacji ich. Ciekawi mnie też gdzie wygnany został Evergray. Większość stawia na Przepaść Popiołów. Też stawiam na tą lokalizację. Jak myślicie, czy to oznacza, że teren ten zostanie otwarty wraz z kontynuacją zadań fabuły głównej? Niestety tak prędko się tego nie dowiemy zapewne, dlatego będąc w Pandorii warto uwiecznić widoki tego niesamowitego miejsca. Oczywiście w trakcie ich wykonywania może nam towarzyszyć tylko i wyłącznie nasz startowiec. Nie taki zwykły z niego koń jak się okazuje. ;)
Aby móc wykonać najnowsze zadania trzeba:
- mieć Star Ridera (co chyba jest oczywiste, ponieważ wszystkie zadania z fabuły go wymagają),
- ukończyć poprzednie zadanie z fabuły, gdzie odprowadzamy Justina do kręgu.


 Do Valendale znów zawitał sklep z druidzimi ubraniami. Tym razem został on wzbogacony o nowy komplet takich samych ubrań, ale w ciemnoczerwonym kolorze. Prezentuje się bardzo ładnie, ale jednak to ten zielony kojarzy nam się bardziej z druidami (no przynajmniej mi), prawda? c:

 Na koniec zapytam Was tak z ciekawości. Czy udało Wam się znaleźć i skompletować wszystkie elementy układanki (już we wtorek można było otrzymać cały obraz)? Ich szukanie było nieco ułatwione, ponieważ wystarczy, że szukaliśmy ich pod odpowiednim tagiem #ThroughThePortal. Jak w przypadku poprzedniej układanki, która skrywała magiczne konie podobne do shire, jej elementy rozmieszczone były na różnych instagramowych kontach graczy SSO. Co skrywała ta układanka? Portal do Pandorii! ;D

/Caro

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

#8 Wyjaśnienia Grace

Witam wszystkich!

Jak w każdy poniedziałek na tym blogu pojawia się nowy post z serii opowiadaniowej o losach Caro. O czym tym razem? Na początku myślałam by było o czymś związanym z Pandorią. Te portale i zjawki bardzo mnie do tego zainspirowały. Jednak nie wiedziałam co to takiego mogłoby być. W końcu wymyśliłam coś. Co takiego? O tym dowiecie się tylko czytając ten rozdział. ;) A o czym ogólnie w tym rozdziale? Carolina dowie się kim są Łowcy i dlaczego stanowią zagrożenie dla nich oraz dowie się co tak naprawdę wydarzyło się w dolinie. Zapraszam do czytania. :)

#8 Wyjaśnienia Grace
Byłam już prawie na miejscu, gdy trzask nadepniętej przeze mnie gałęzi sprawił iż postać przy skrzynce zamarła w bezruchu. Jak również stanęłam. Obawiałam się, że ta ucieknie, gdy zobaczyłam jak odwraca się. W tym przypadku nie myliłam się. Postać zeskoczyła. Podbiegłam i zatrzymałam się w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stała. Spojrzałam w dół, lecz nic nie zauważyłam.
- Super - mruknęłam niezadowolona i zawróciłam.
Dzisiejsza noc była piękna. Deszcz przestał już padać. Na niebie nie było ani jednej chmurki, widać było tylko gwiazdy. Gdyby nie ta sprawa zapewne wykorzystałabym to, że tu jesteśmy i pojechała z Coffim na nocną przejażdżkę. Teraz jednak nawet o tym nie myślałam choć kto wie, czy to nie poprawiło by mi nastroju. Droga do biblioteki nie była długa. Wkrótce znów stałam u stóp schodów prowadzących do budynku. Ruszyłam ku drzwiom, gdy nagle coś mi się przypomniało. Spojrzałam przez ramię. Wtedy przypomniało mi się coś ważnego. Przecież to tu zostawiłam Coffiego, a teraz nie było go tutaj. Zawróciłam i stanęłam dopiero na pierwszym stopniu. Rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu ogiera. Dopiero na jednym bliższych pól winogronowych dostrzegłam coś ciemnego na ziemi. Ruszyłam w tamtą stronę. Czarnym czymś okazał się ślad kopyt ogiera. Napełniona nadzieją ruszyłam ich śladem nie zważając na winorośle. Ślady zaprowadziły mnie do drugiej stajni Centrum Jeździeckiego SP. Stajnia ta była mniejsza niż ta główna i zazwyczaj stały tu konie osób, które przyjeżdżały do Srebrnej Polany na treningi. Drzwi były lekko uchylone. Wślizgnęłam się do środka i rozejrzałam po boksach. Nie musiałam czekać aż moje oczy przyzwyczają się do ciemności, ponieważ od wizyty w bibliotece trochę minęło.
- Coffi! - wykrzyknęłam uradowana dostrzegając ogiera w jednym z boksów.
Ogier zastrzygł uszami na mój dźwięk mojego głosu i również zarżał kiedy mnie dostrzegł. Czym prędzej podeszłam do niego i przytuliłam się do jego szyi.
- Czemu nie zaczekałeś? - zapytałam.
- Co z listem? Udało się? - spytał ignorując moje pytanie.
- Tak - odpowiedziałam.
- To świetnie - ucieszył się.
- Już chyba wiem kim jest tajemniczy jeździec - powiedziałam cofając się parę kroków by móc spojrzeć na niego.
- Czyli obaj już wiemy - odparł i uśmiechnął się po końsku.
Zaśmiałam się widząc to, lecz szybko spoważniałam, gdy dotarł do mnie sens jego zdania.
- Chwila... Obaj? Skąd ty możesz wiedzieć? - zapytałam przyglądając mu się badawczo. - Czyżbyś wiedział to od początku?
- Nie! - zaprzeczył szybko.
- A więc skąd? - spytałam.
- Gdy poszłaś do biblioteki zjawiła się postać w pelerynie. To ona mnie tu zaprowadziła. Oczywiście nie dałem się tak łatwo. Kiedy próbowała mnie uspokoić, spadł jej kaptur. Może i było ciemno, ale te rysy twarzy, te włosy... Od razu je poznałem i oniemiałem. Powiedziała mi wtedy bym się uspokoił wreszcie, bo inaczej mogą nas zauważyć Łowcy. Mówiła też, że nie mogę tak tu stać, gdyż jak się dowiedziałem nie tylko ty, ale i ja dużo znaczymy dla tej grupy. Zaprowadziła mnie tu. Potem poszła, bo miała zostawić ci wiadomość byś wiedziała gdzie mnie znaleźć i byś się nie martwiła - wyjaśnił.
- Co?! Jaką wiadomość? - zapytałam zdziwiona.
- Nie wiem - odparł. - Ale nie potrzebnie się o mnie martwiłaś. Umiem sobie poradzić - dodał.
- W to nie wątpię - przyznałam. - A wiesz może gdzie teraz jest nasz tajemniczy jeździec?
- Zanim wyszła po raz drugi powiedziała mi, że gdy tylko tu przyjdziesz to byś potem udała się na dach tej stajni - odpowiedział.
- Tam jest? - zapytałam.
Ten skiwnął łbem na potwierdzenie.
- To w takim razie idę, do zobaczenia potem - powiedziałam.
Przecisnęłam się przez uchylone drzwi i ruszyłam na tył budynku. Odkąd opuściłam stajnię, cały czas patrzyłam do góry na dach szukając jakieś znaku, że ona tam jest. Wierzyłam ogierowi, lecz nie chciałam tak niespodziewanie się pojawić. Drabina leżała już oparta o budynek, zupełnie jakby była już przygotowana. Wspięłam się kolejno po jej schodkach aż moje dłonie napotkały gzyms dachu. Podciągnęłam się na rękach, aż w końcu cała już znalazłam się na niewielkiej powierzchni dachu pokrytej brązowymi płytami. Stanęłam na nogach i otrzepałam się odruchowo, po czym rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu znajomej sylwetki. Nie dostrzegłam jej jednak. Zamiast tego niedaleko mnie leżała jakaś kartka. Zrobiłam parę kroków i schyliłam się by po nią sięgnąć.
- Zapewne wiesz już kim jest tajemniczy jeździec od Coffiego, prawda? - zaczęłam czytać cicho. - A jeśli nie od niego to może z listu? Tak, wiem że byłaś w mojej, a przed ten naszej dawnej kryjówce. W każdym razie stwierdziłam, że skoro się przyjaźnimy i jesteśmy (jak już wiesz z listu) siostrami to dobrze by było gdybym wyjaśniła co nie co. Nie wiem, czy wiesz ale czyhają na was pewne stwory zwane Łowcami. Skoro tu przyszłaś i to czytasz to mam rozumieć, że jesteś gotowa na poznanie prawdy? - zakończyłam czytanie.
- Gotowa? - na dźwięk głosu podniosłam wzrok znad kartki.
Przede mną stała ona. Mimo kaptura zasłaniającego jej twarz i okrywającej nas ciemności wiedziałam kim jest ta postać. Nie zastanawiałam się dlaczego wcześniej jej nie zauważyłam i jak udało jej się tu tak nagle pojawić. Kartka wyleciała mi z dłoni. Poczułam jak coś ciepłego spływa mi po policzku - łzy. Czyżbym płakała?
- Co się stało? - zapytała chłodnym tonem.
Nie odpowiedziałam. Nie od razu. Nie mogłam. Byłam zbyt szczęśliwa. W końcu mogłam poznać prawdę, całą prawdę od niej! Miałam ochotę mocno ją przytulić. Zawsze marzyłam o starszej siostrze, a tu proszę - taka niespodzianka. Nie zastanawiając się dłużej, rzuciłam się jej na szyję i mocno ją przytuliłam.
- W końcu - zaczęłam. - W końcu mogę poznać tą prawdę - powiedziałam przez łzy.
- Jesteś pewna? - usłyszałam nad sobą jej głos.
- Tak, na sto procent - odpowiedziałam pewnie.
- To dobrze - westchnęła i dopiero teraz odwzajemniła gest.
Trwałyśmy tak przez chwilę w blasku gwiazd. Jedynym słyszalnym dźwiękiem było bicie naszych serc. Gdzieś w oddali zahuczała sowa. Po tym Grace ostrożnie się cofnęła dając tym samym znak, że już koniec tych przywitań. Z niechęcią również się odsunęłam. Postać ruszyła przed siebie i zatrzymała się na drugim końcu dachu, po czym usiadła.
- Choć, już czas - powiedziała.
Jeszcze przed chwilą czułam taką radość, byłam szczęśliwa, a teraz? Teraz czułam tylko obawę. Czy naprawdę byłam gotowa poznać prawdę? Czy na pewno chciałam usłyszeć to co miała mi do powiedzenia?
- Chyba się nie rozmyśliłaś? - zapytała.
- Trochę się obawiam - przyznałam niechętnie.
- Wiem, czuję to. Obawiasz się. Trudno mi powiedzieć, czy słusznie. Mimo to coś we mnie mówi mi, że to przyjmiesz ze spokojem - powiedziała.
- Skoro tak mówisz - ruszyłam w jej stronę. - Jestem gotowa, Grace... - dodałam, gdy znalazłam się obok niej.
Na dźwięk tego imienia postać spojrzała się na mnie. Znikomy, mocny podmuch wiatru zdmuchnął jej kaptur z twarzy. Dzięki temu znów mogłam spojrzeć na te znajome rysy twarzy i nienaturalnie niebieskie oczy. Czarnowłosa uśmiechnęła się do mnie.
- Zatem... Czego najpierw chciałabyś się dowiedzieć? - zapytała.
Spojrzałam w górę na te rozgwieżdżone niebo zastanawiając się. Nie wiedziałam o co zapytać jako pierwsze. Miałam tyle pytań już na początku, a teraz po tych odkryciach tylko ich przybyło. Wtedy przypomniałam sobie co mówił Coffi. Wspominał coś o jakiś Łowcach. O ile dobrze go zrozumiałam to było jakieś zagrożenie. Postanowiłam, że o to zapytam jako pierwsze. Dobrze by było wiedzieć kim są ci Łowcy i dlaczego Grace uznała je za niebezpieczeństwo, które nam grozi.
- Mam tyle pytań do ciebie - wyznałam. - Ale chyba na początek chciałabym się dowiedzieć kim są ci Łowcy? Coffi mi mówił, że zabrałaś go tutaj by był bezpieczny przed nimi - dodałam.
- Ah... Łowcy... - dziewczyna przeniosła wzrok w stronę widoku na zamek Baronowej. - Mimo, że ja również jestem w pewnym sensie częścią i trochę już minie odkąd tam jestem to wciąż pozostają oni dla mnie sporą tajemnicą...
- Jak to możliwe skoro tak długo już należysz do nich? - zapytałam.
- Wcześniej owszem myślałam, że już wszystko co ważne o nich wiem. Czas jednak pokazał, że jest inaczej - odpowiedziała.
- Ale czy mimo to mogłabyś mi nieco o nich opowiedzieć? Skoro są oni tym niebezpieczeństwem to dobrze by było gdybyśmy z Coffim coś o nich wiedzieli w razie gdybyśmy ich spotkali.
- Lepiej żeby do spotkania nie doszło - powiedziała czarnowłosa.
- A czemu to? - zapytałam.
- Nie jesteś gotowa. Twoja moc... Nie jest uaktywniona, a ty sama pewnie nie wiesz o jej istnieniu, a już pewnie nic o jej opanowaniu - wyjaśniła.
- Moc? To ja mam jakąś moc? - zapytałam zdziwiona.
- No tak i to nie byle jaką. Po za tym to nie taka zwyczajna.
- Ale dlaczego mimo iż jest we mnie pozostała nieaktywna? - spytałam zaciekawiona tym.
Moc? To była dla mnie nowość. Chciałam się nieco więcej o niej dowiedzieć. Może i wyspa Jorvik była pełna magii, ale nie każde stworzenie miało jej aż tyle w sobie. Przeważnie takimi wybranymi osobami byli druidzi. Ja do nich nie należałam i z tego co wiedziałam Grace również nie - czyżbyśmy były jakimiś wyjątkami?
- Tego jeszcze nie wiem. Właściwie nikt nie wie. Podobno obudzi się ona w odpowiednim momencie kiedy nadejdzie ten czas.
- Czyli? Coś wiadomo?
- Niestety nie.
Zamyśliłam się na powrót. Byłam bardzo ciekawa kiedy ma nadejść ten czas. Podczas, gdy ja byłam pochłonięta swoimi myślami, Grace kontynuowała:
- Jeśli zaś chodzi o Łowców to są to stwory związane z Pandorią...
- Pandoria? - na dźwięk tego słowa znów powróciłam do rzeczywistości. - Robi się ciekawie - dodałam w duchu.
- Mimo iż Łowcy to przeważnie nieudane próby stworzenia kolejnych sług Garnoka to są oni o wiele od nich gorsi...
- Hm? To ci z Dark Core znów eksperymentują z pandoryczną?
- Myślałam, że o tym wiesz. Widziałam nie raz ciebie i dziewczyny na przejażdżkach - odparła zdziwiona.
- No tak, ale nie wiem jak to możliwe, że mnie wtedy dosłownie wyłącza się ich słuchanie. Po za tym gdyby działo się coś złego to Elizabeth by mnie wezwała, prawda?
- Niby tak - powiedziała, po czym powróciła do dalszego opowiadania. - Na Łowców trzeba uważać szczególnie nocą, ale i w dzień. Trudno ich rozpoznać. Wyglądają jak zwyczajne dziewczyny. Ubierają się i zachowują tak jak typowe nastolatki. Jedyne co ich wyróżnia to mega kare rumaki. Przeważnie są to angliki, ale zdarzają się też członkinie z końmi innych ras...
- Chcesz powiedzieć, że mam uważać na każdego z karym koniem, bo może to być Łowca? - zapytałam bliska śmiechu.
Grace jednak nie uśmiechała się i nic nie wskazywało na to żeby za chwilę miała wybuchnąć śmiechem.
- Nie - odparła. - W dzień wyglądają zwyczajnie, ale w nocy pokazują swoje prawdziwe oblicze. Są nienaturalnie bladzi, ubierają się na czarno, a sprzęt ich karych rumaków jest specjalnie oznaczony.
- To jak mam rozpoznać Łowcę w dzień. Da się jakoś? - zapytałam. - Po za karymi końmi.
- Nie jest łatwo - wzruszyła ramionami. - Ich oczy zmieniają barwę, gdy sięgają po pandoryczną magię.
- Tylko to?
- Tak.
- Ale dlaczego w takim razie stanowią zagrożenie dla nas? - zapytałam.
- Stanowią zagrożenie dla całego Jorvik, ale dla Ciebie i Coffiego szczególnie. Dlaczego? Łowcy to stworzenia mroku używające pandorycznej magii. Cel Dark Core znasz, zaś celem Łowców jest pozbycie się wszystkich potomków Aideen - odpowiedziała.
- Potomków Aideen? To tacy w ogóle jeszcze żyją?
- Żyją, żyją. Jest ich niewielu, właściwie garstka, ale są.
- No, ale skoro ci polują na nich to czemu mam na nich uważać z Coffim? Przecież my do nich nie należymy.
- No nie do końca masz rację...
- Chcesz powiedzieć, że jestem jednym z jej potomków? - zapytałam ostrożnie.
- Nie jednym z, lecz jedynym - odpowiedziała.
Pokręciłam głową nie dowierzając.
- Kto ci to powiedział? - spytałam.
Wciąż jej nie wierzyłam i wątpiłam w to by to co powiedziała było prawdą. Mój mózg nie dopuszczał takiej informacji, lecz serce przyspieszyło z wrażenia.
- Nasza matka - odpowiedziała czarnowłosa. - A jej chyba wierzysz? - dodała i spojrzała mi prosto w oczy.
Księżyc właśnie wszedł i swym blaskiem zalał najbliższe pole z winoroślami. Gdy Grace się na mnie spojrzała zdawało mi się, że jej oczy na chwilę zmieniły barwę. Nie były już błękitne, a czerwone. Byłam tym tak zdziwiona, że nawet nie poczułam obawy. Przecież Grace też należała do Łowców, ale mimo to była ona dla mnie kimś więcej. Żałowałam, że o tym iż mam siostrę dowiedziałam się niedawno. Tyle lat zmarnowanych. Byłam ciekawa co takiego się wydarzyło się, że ona tak odłączyła się od rodziny, jak to się stało że dołączyła do Łowców. Nie chciałam jednak tego wszystkiego dowiedzieć się od razu mimo iż bardzo chciałam. Nie sądziłam by Grace miała czas, a za to że dzisiaj go znalazła i powiedziała mi to byłam wdzięczna.
- Caro? - z rozmyśleń wyrwał mnie jej głos.
Spojrzałam na nią zdezorientowana. Niedaleko nas zahuczała znów sowa. Grace zerwała się nagle na nogi i spojrzała w kierunku drogi prowadzącej do ujeżdżalni.
- Co się stało? - zapytałam spoglądając na nią.
W blasku księżyca i gwiazd, tej pelerynie i czarnych włosach wyglądała jak tajemnicza postać mroku. Jak Łowca pomyślałam i zaraz wzdrygnęłam się. Grace nie odpowiedziała dlatego wstałam i również spojrzałam w tym kierunku. Na początku nic nie zauważyłam. Czarnowłosa przyłożyła palec do ust dając mi znak, żebym była cicho chociaż nic nie zamierzałam powiedzieć.
- O nie - szepnęła. - Nadchodzą...
- Nadchodzą? Kto? - zapytałam.
Niespokojne rżenie koni w stajni pod nami sprawiło, że nie liczyłam na nic pozytywnego.
- Łowcy - odparła. - Musisz uciekać - odwróciła się w moją stronę i lekko popchnęła mnie do tył, w stronę drabiny.
- A ty? Co z Tobą? - zapytałam.
- Poradzę sobie - odparła - ponownie rzuciła okiem na nich.
Wyciągnęłam szyję jak tylko się dało by również ich dostrzec. Choć się bałam, chciałam ich zobaczyć. Z zdumiewającą szybkością w stronę Winnicy zbliżały się dwie postacie na karych koniach w pelerynach.
- Uciekaj - szepnęła z naciskiem w głosie Grace.
- Niby dokąd?
- Weź Coffiego. On zaprowadzi cię w bezpieczne miejsce - odparła.
Odwróciła się do mnie tyłem, podeszła bliżej gzymsu dachu i... skoczyła. Nie podeszłam nawet sprawdzić, czy nic się jej nie stało. Wierzyłam, że sobie poradzi choć się o nią bałam i najchętniej zostałabym tu. Jeźdźcy jednak szybko zbliżali się do Winnicy. Tętent kopyt stawał się coraz głośniejszy.
- Szybko! Na dół - usłyszałam w głowie głos ogiera.
Biegiem ruszyłam w stronę drabiny, a potem drzwi stajni by móc dosiąść ogiera i uciec. Dokąd? Liczyłam, że Coffi nie będzie ode mnie wymagał tego, a sam zabierze nas w jakieś bezpieczne miejsce. Szelest w kieszeni przypomniał mi o skrawkach gazety. Obiecałam sobie, że jak tylko znajdziemy bezpieczną tymczasową kryjówkę to je przejrzę.
/Caro

czwartek, 3 sierpnia 2017

Nowa ''lokalizacja'' i tajemnicze portale

Witajcie!

O dwóch portalach, które pojawiły się w Jorvik wie pewnie już większość. Wraz z moimi znajomymi postanowiłyśmy je odszukać (szczególnie ten w DUD), a potem nadszedł czas na gdybania i teorie. O tym ten post. Zapraszam do czytania! ;)


Przeglądając wczoraj Instagrama natknęłam się na niezwykle ciekawy post graczki SSO Eden Eveningland. Gdy to zobaczyłam od razu przypomniało mi się co powiedział Fripp w ostatnich zadaniach z fabuły głównej z udziałem Jeźdźców Dusz. Mówił on o pewnej drodze, którą można było by się dostać do miejsca, gdzie jest Anne i ją uratować. Wtedy myślałam, że gdy ukaże się kontynuacja zadań to ten portal zapewne będzie w tym kręgu, do którego możemy dostać się po przez tajemniczą ścieżkę - dlatego zdziwiłam się, gdy zobaczyłam to zdjęcie. Czemu coś co wygląda jak portal znajduje się w DUD? Czy to ten prowadzący do Pandorii? 


 Wykorzystałam to, że byłam akurat w Valendale i pojechałam do tego kręgu. Przypomniało mi się jak po skończeniu zadań wpadłam na dziwne, małe, kamienne coś to wyglądało jak ten stół z tej komnaty księżycowej niedaleko Fortu Pinta, ale o wiele mniejsze. Było to w miejscu, gdzie stał wtedy Fripp. Pojechałam do kręgu, patrzę i widzę Frippa i dziewczyny. Już miałam wracać, gdy na końcu tej jakby kamiennej drogi do tego światła zauważyłam to. Zdziwiłam się. Skoro portal był tu to po co on i w DUD (dokładniej w Dolinie Zamarzniętej Mgły)? Coś mi tu nie grało, a do głowy zaczynały napływać różne pomysły i gdybania.


Anne uwięziona jest w Pandori, to wiemy na pewno przeważnie z zadań sso-owej fabuły. Gdy wejdziemy w mapę, a potem lokalizację to na dole możemy znaleźć taką jak na zdjęciu obok. Jest nią Wyspa Więzienna. Na pewno będziemy mieli okazję ją odwiedzić kiedy to nadejdzie czas ratowania czwartego Jeźdźca Dusz. Jak myślicie, czy ta nazwa obejmuje cały teren Pandorii, czy może tylko jej element? Bo przecież kto wie, czy Pandorię nie zwano inaczej Wyspą Więzienną. Jak myślicie?



Od mojej sso-owej znajomej Lary Hightvalley, której bardzo dziękuję za tę informację, dowiedziałam się o Ścieżce Wiatru. Wystąpiła ona w trzeciej części Starshine, gdzie sterowaliśmy Anne. Wybrała się ona do Pandorii by uratować swojego konia. Czy i my będziemy w podobny sposób jechali do Pandorii tą ścieżką? 


Czy ktoś zauważył, że na dole jakby obu dwóch portali znajduje się symbol bardzo podobny do słońca? Jak wiemy to symbol Anne. Ale dlaczego jest na tych portalach? Mocą dziewczyny jest możliwość otwierania portalu do Pandorii. Może twórcy projektując ten portal dali ten symbol by w jakiś sposób nam o tym przypomnieć, a może jednak ma to nieco inne znaczenie? Choć w sumie może być też zwykłą ozdobą tego portalu...


Niedaleko portalu (tego w Valendale) znajduje się taki jakby mały, kamienny stolik. Ale po co on tam może być? Jeśli chodzi o ten element nie mam niestety żadnych pomysłów, a Wy? ;/


Teraz jeszcze chciałabym coś dopowiedzieć odnośnie portalu znajdującego się w DUD, a dokładniej w Dolinie Zamarzniętej Mgły. Sam portal jest umieszczony w miejscu, gdzie znajdziemy też zamarznięte drzewo. Takie drzewa możemy spotkać na Zapomnianych Polach (przy jego pomocy ratowaliśmy Lisę), wysoko w górach niedaleko Jodłowego Gaju oraz na Wzgórzu Stracha na Wróble. Nie pamiętam za dobrze, jednak coś mi świta że w zadaniach z fabuły głównej było o nich mowa (wtedy kiedy ratowaliśmy Lisę o ile się nie mylę). Podobno są one ze sobą połączone w pewien sposób. Dolina Ukrytych Dinozaurów nie była przecież zawsze taka jaka jest (tutaj można się było tego dowiedzieć od tego odkrywcy przy odblokowaniu tego obszaru). Drzewo to wygląda na takie ''nieczynne'' i nie tak żywe jak pozostałe. Zastanawiam się, czy miejsce gdzie znajdziemy ten portal ma coś związanego z tym drzewem. Te dwa obiekty leżą dość blisko siebie. Przeszukałam Dolinę Zamarzniętej Mgły, lecz nic interesującego nie znalazłam. Jak myślicie? Czy twórcy tak przypadkowo wybrali ten obszar na dodatnie tego portalu drugiego w DUD, czy może jednak to ma jakieś znaczenie? Może w nadchodzących zadaniach, gdzie będziemy ratować Anne, odwiedzimy Pandorię - może w późniejszym czasie pomożemy temu drzewu tak jak to zrobiliśmy z tym na Zapomnianych Polach po ratowaniu Lisy?


Dzisiaj na oficjalnym Instagramie SSO pojawił się taki post. Widzimy na nim i ten portal i kamienny stolik. A więc on ma jakieś znaczenie! Nad nim jest jakiś kawałek skały z runami. Runy wokół stolika świecą się, a za tym kamieniem możemy dostrzec, że z portalem coś się dzieje. Jest czynny i wygląda zupełnie jak w Starshine! Coś czuję, że ciąg dalszy zadań z fabuły jest coraz bliżej. Kto wie, może dane nam będzie zobaczyć je już w nadchodzącą środę? Ciekawe ile jeszcze do tego czasu pojawi się zjawek. Trzeba być czujnym i obserwować Instagrama oraz Fb oficjalnego SSO. Tylko tak dowiemy się nieco więcej. Pewnie większość graczy było by mega zadowolonych, gdyby zadania z fabuły ukazały się tak szybko. Nie pozostaje nic jak tylko czekać, choć trudno powiedzieć by cierpliwie. ;D 


 Wielu graczy z niecierpliwością czeka na kontynuację zadań, gdy będziemy ją ratować. Czy zastanawialiście się jak może wyglądać ta Pandoria? Ten bardzo dziwny i odległy świat przepełniony magią jeszcze bardziej niż znana nam wyspa Jorvik? Ja myślę, że podobnie jak w trzeciej części z Starshine Legacy. Tylko, że ta gra ma o wiele starszą grafikę, a nasze SSO już nowszą. Skoro już w tej starszej grze prezentowała się Pandoria naprawdę świetnie to ta w SSO na pewno będzie jeszcze lepsza biorąc pod uwagę nowszą grafikę itd. A Wy? Macie swoje wyobrażenia tego jak może wyglądać Pandoria?
/Caro